Ksamil oraz Durres

Apartament w Albanii pod wynajem - Saranda, Vlora czy Golem?

Przy zakupie apartamentu w Albanii pod wynajem nie wystarczy porównać, gdzie jest najładniej. W tym artykule analizujemy Sarandę, Vlorę, Durrës i Golem pod kątem cen zakupu, potencjału najmu, sezonowości i realnego zwrotu z inwestycji.

Najważniejsze informacje

  • Polacy są największą grupą zagranicznych inwestorów w Albanii.

  • Albański GUS pokazuje podobną liczbę gości na północy i południu.

  • Sezon 2025 pokazał spadki cen we Vlorze, Sarandzie i Ksamil.

Dlaczego Albania przyciąga tylu inwestorów?

Jeszcze kilka lat temu zakup apartamentu w Albanii brzmiał dla wielu osób egzotycznie.

Dzisiaj coraz częściej wygląda jak bardzo konkretna decyzja inwestycyjna.

Powód jest prosty: Albania nadal jest jednym z najmniej rozwiniętych, a jednocześnie najszybciej zmieniających się krajów nadmorskich w Europie. Turystyka rośnie, infrastruktura się poprawia, lotów jest coraz więcej. Sam z resztą dlatego tutaj zainwestowałem - bo jeszcze jest brudno i jeszcze nie jest idealnie. Ceny nieruchomości w wielu miejscach nadal są niższe niż w popularnych kurortach Hiszpanii, Chorwacji, Włoch czy Grecji.

I właśnie dlatego zainteresowanie jest tak duże.

W ostatnich miesiącach zacząłem robić coś, czego wcześniej w ogóle nie planowałem. Ponieważ poza sezonem część czasu spędzam w Polsce, uznałem, że jeśli klient ma konkretną datę przylotu, kupione bilety i realnie chce obejrzeć mieszkania, to lecę z nim do Albanii.

W praktyce wygląda to tak, że od 4 miesięcy wracam do Polski maksymalnie na 3 dni, po czym znowu lecę do Albanii z kolejnymi klientami.

To dobrze pokazuje, jak zmienił się rynek.

Coraz więcej osób nie pyta już, czy Albania ma sens.
Coraz więcej osób pyta, gdzie w Albanii kupić, żeby miało to sens w liczbach.

I tutaj zaczyna się najważniejszy temat tego artykułu.

Bo Albania jako kraj może mieć ogromny potencjał, ale to nie znaczy, że każda lokalizacja ma taki sam sens inwestycyjny.

Gdzie kupić nieruchomość w Albanii?

To jedno z najczęstszych pytań, które pojawia się przy pierwszych rozmowach o zakupie apartamentu w Albanii.

I trudno się dziwić.

Albania jest bardzo różnorodna. Zupełnie inaczej wygląda Saranda, inaczej Vlora, inaczej Durrës, inaczej Golem, a jeszcze inaczej Qerret, Shëngjin czy okolice Tirany. Każdy region ma inny charakter, inną klientelę, inną sezonowość i inny poziom cen.

Dlatego nie da się uczciwie odpowiedzieć jednym zdaniem:

„najlepsza jest Saranda”
albo
„najlepsze jest Golem”.

To zależy.

Od budżetu.
Od celu zakupu.
Od tego, czy mieszkanie ma być głównie dla siebie, czy pod wynajem.
Od tego, czy liczymy przede wszystkim widok, czy zwrot z inwestycji.
Od tego, czy kupujemy emocjonalnie, czy typowo inwestycyjnie.

I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsze rozróżnienie.

Czym innym jest apartament w Albanii kupiony dla siebie, na wakacje, dla rodziny albo z myślą o emeryturze.

A czym innym jest nieruchomość, która ma możliwie dobrze pracować w najmie krótkoterminowym.

Te dwie decyzje czasami się łączą. Ale bardzo często prowadzą do zupełnie innych lokalizacji.

Najładniejsze miejsce nie zawsze daje najlepszy zwrot

Saranda, Ksamil, Himara czy Vlora bardzo łatwo działają na wyobraźnię.

Turkusowa woda.
Widok na Korfu.
Zatoki.
Plaże.
Filmy z TikToka.
Zdjęcia, które naprawdę robią wrażenie.

Południe Albanii jest piękne i nie ma sensu tego podważać. Dla wielu osób to właśnie tam zaczyna się marzenie o własnym apartamencie nad morzem.

Tylko że inwestowanie w nieruchomości wakacyjne nie polega wyłącznie na wyborze najładniejszego miejsca.

Przy zakupie pod wynajem dużo ważniejsze jest pytanie:

ile trzeba zapłacić za nieruchomość, żeby osiągnąć określony dochód z najmu?

Bo jeśli apartament kosztuje bardzo dużo, to musi też bardzo dużo zarabiać, żeby procentowy zwrot miał sens.

Sama wysoka cena za noc nie wystarczy.

I to jest miejsce, w którym wielu inwestorów zaczyna patrzeć na Albanię inaczej.

Nie tylko jak turysta.

Cena za noc to jeszcze nie ROI

Bardzo często ktoś pyta:

„Ile można wziąć za noc?”

To ważne pytanie, ale dopiero pierwsze.

Bo cena za noc sama w sobie nie pokazuje jeszcze, czy inwestycja jest dobra.

Przykład.

Jeżeli apartament kosztuje 350 000 euro i wynajmuje się za 100 euro za noc, to na pierwszy rzut oka brzmi bardzo dobrze.

Ale jeśli inne mieszkanie kosztuje 90 000 euro i wynajmuje się za 50 euro za noc, to sytuacja zaczyna wyglądać inaczej.

W pierwszym przypadku noc jest droższa.
W drugim przypadku cena wejścia jest dużo niższa.

I teraz trzeba zadać właściwe pytanie:

ile zarabia każde zainwestowane 100 000 euro?

Bo inwestor nie powinien patrzeć tylko na nominalną cenę najmu. Powinien patrzeć na relację między kosztem zakupu a możliwym dochodem.

To właśnie dlatego zdarza się, że lokalizacja z niższą ceną za noc daje lepszy procentowy zwrot niż lokalizacja bardziej prestiżowa i droższa.

Nie dlatego, że jest ładniejsza.

Tylko dlatego, że matematyka bywa po jej stronie.

Co pokazują oficjalne dane INSTAT?

W dyskusjach o rynku nieruchomości w Albanii często pojawia się przekonanie, że turystyka skupia się głównie na południu kraju.

Południe jest bardzo mocne wizerunkowo. To prawda.

Ale dane pokazują trochę szerszy obraz.

Według raportu INSTAT, czyli albańskiego urzędu statystycznego, w sierpniu 2025 roku albańskie obiekty noclegowe zanotowały wzrost liczby gości o 35,1% rok do roku, a liczba noclegów wzrosła o 33,3%. W przypadku zagranicznych gości wzrost wyniósł 40,6%, a liczba noclegów zagranicznych turystów wzrosła o 42,6%.

Jeszcze ciekawsze jest porównanie regionów.

W sierpniu 2025 roku liczba zagranicznych gości wyniosła:

  • region północny: 205 467,

  • region południowy: 206 248.

Różnica jest więc symboliczna. Warto przy tym wiedzieć, że według metodologii INSTAT region północny obejmuje między innymi Golem, a region południowy obejmuje między innymi Vlorę i Sarandę.

To nie oznacza, że północ jest „lepsza” od południa.

Oznacza coś innego.

Nie można zakładać, że skoro południe Albanii jest bardziej rozpoznawalne w internecie, to automatycznie ma miażdżącą przewagę turystyczną nad pozostałymi regionami.

Rzeczywistość jest bardziej złożona.

A przy inwestowaniu to właśnie takie szczegóły mają znaczenie.

Polacy są największym rynkiem dla Albanii

Ten sam raport INSTAT pokazuje jeszcze jedną istotną rzecz.

W sierpniu 2025 roku wśród zagranicznych gości korzystających z obiektów noclegowych w Albanii najwięcej było osób z Kosowa - 21% (tak naprawdę Kosowo i Albania to jeden naród). Drugie miejsce (a więc de facto pierwsze) zajęli Polacy z wynikiem 12%. Dalej byli Włosi, Francuzi i Niemcy.

To bardzo ważne z punktu widzenia inwestora.

Bo Durrës, Golem, Shkëmbi i Kavajës czy Mali i Robit od lat są mocno związane z turystyką z Polski i Europy Środkowej. To są kierunki praktyczne, rodzinne, blisko lotniska, z dużą bazą noclegową i rozwiniętą infrastrukturą wakacyjną.

Nie zawsze wyglądają tak spektakularnie jak południe Albanii.

Ale przy zakupie pod wynajem nie zawsze chodzi o najbardziej spektakularny widok.

Często chodzi o powtarzalność.

O łatwy dojazd.
O szeroki popyt.
O rodzinnego turystę.
O stabilną bazę klientów.
O sezon, który można sensownie obsłużyć.

I z tej perspektywy Durrës oraz Golem zaczynają wyglądać dużo ciekawiej niż sugeruje ich internetowy wizerunek.

Co pokazał sezon 2025?

Sezon 2025 był bardzo ciekawy, bo w albańskich mediach zaczęto pisać o korektach cen w części południowych kurortów.

Business Magazine Albania opisywał, że mimo wzrostu liczby zagranicznych wjazdów do Albanii, klasyczny sezon nadmorski nie wszędzie spełnił oczekiwania. Według artykułu zmienił się też profil turysty: część osób zamiast długich pobytów przy plaży wybierała krótsze, bardziej mobilne wyjazdy i zwiedzanie większej liczby miejsc niższym kosztem.

W tym samym materiale wskazano, że w Ksamilu i Sarandzie ceny w lipcu były korygowane w dół, a w przypadku Sarandy średnia dolna cena pokoju dwuosobowego spadła do 50 euro, czyli o 17% rok do roku, natomiast górna średnia cena miała spaść o 25%. Business Magazine Albania wskazywał też na wpływ większej podaży apartamentów na wynajem krótkoterminowy oraz nowych hoteli.

To nie jest argument za tym, że południe Albanii jest złe.

To raczej sygnał, że przy wysokich cenach zakupu trzeba szczególnie uważnie patrzeć na realną siłę najmu.

Bo jeśli nieruchomość jest droga, a rynek najmu zaczyna wymagać promocji, rabatów i walki o klienta, to potencjalny zwrot z inwestycji trzeba liczyć bardzo ostrożnie.

Co mówią dane AirDNA?

Warto spojrzeć też na dane dotyczące najmu krótkoterminowego.

Według danych AirDNA opisanych przez magazyn Monitor, segment Vlora–Saranda osiągnął w 2025 roku 57 mln euro przychodów z najmu przez Airbnb, co stanowiło około 43% przychodów z tego typu najmu w całym kraju. To pokazuje, że południe Albanii jest bardzo mocnym rynkiem turystycznym.

Nie jest więc nagle tak, że Saranda czy Vlora nie mają popytu.

Mają.

I to duży.

Ale w inwestowaniu nie wystarczy zapytać, gdzie są najwyższe przychody całkowite. Trzeba zapytać, ile kosztuje wejście w ten rynek.

Monitor podaje, że w sierpniu 2025 roku średnia cena dobowego najmu przez Airbnb wynosiła:

  • Vlora/Saranda: 86 euro,

  • Durrës: 80 euro,

  • Golem: 76 euro.

Różnica istnieje, ale nie jest kilkukrotna. Jednocześnie średni dzienny wynik dla 2025 roku wynosił 37,5 euro dla Vlory i Sarandy, 33,6 euro dla Durrës oraz 34,2 euro dla Golem.

I tutaj zaczyna się sedno.

Jeżeli ceny najmu są dość blisko siebie, ale ceny zakupu różnią się znacznie bardziej, to procentowy zwrot może wypaść korzystniej w tańszej lokalizacji.

To nie jest kwestia sympatii do jednego regionu albo niechęci do drugiego.

To matematyka.

Ceny zakupu robią największą różnicę

Business Magazine Albania, powołując się na dane z rynku nieruchomości, opisywał mocny wzrost cen w lokalizacjach nadmorskich. We Vlorze, w rejonie Lungomare, ceny w drugiej linii w 2025 roku wynosiły 2000–2500 euro/m², a w pierwszej linii 2500–3500 euro/m².

W Sarandzie nowe apartamenty położone do 1000 metrów od morza były oferowane w cenach 2000–2500 euro/m², w pierwszej linii 3000–3500 euro/m², a w resortach nawet po 4000 euro/m².

Dla porównania w Golem ceny apartamentów w pierwszej linii sięgały około 2000 euro/m².

Oczywiście Durrës i Golem też nie są już tanie tak jak kilka lat temu.

To trzeba powiedzieć wprost.

Ceny tam również wzrosły. W dobrych projektach i dobrych lokalizacjach nikt już nie sprzedaje po cenach sprzed pandemii.

Ale przy zakupie pod wynajem różnica polega na tym, że w Durrës, Golem, Shkëmbi i Kavajës czy Mali i Robit nadal częściej można znaleźć nieruchomość, która ma rozsądną relację ceny wejścia do możliwego dochodu z najmu.

Na południu coraz częściej płaci się nie tylko za nieruchomość, ale też za rozpoznawalność lokalizacji, widok, modę i emocje kupującego.

A emocje nie zawsze pomagają w ROI.

Durrës i Golem nie są odpowiedzią dla każdego

To też warto jasno zaznaczyć.

Durrës i Golem nie są idealne.

Durrës bywa chaotyczny.
Bywa głośny.
Bywa brudny.
Nie każda okolica nadaje się pod inwestycję.
Nie każdy budynek ma sens.
Nie każde mieszkanie kupione w Durrës będzie dobrą decyzją.

Golem także ma swoje słabsze i mocniejsze miejsca.

Są lokalizacje świetne pod rodzinny najem wakacyjny, ale są też inwestycje, które na folderze wyglądają dobrze, a w praktyce nie mają ani dobrej odległości od morza, ani dobrej infrastruktury, ani odpowiedniego standardu.

Dlatego nie chodzi o proste hasło:

„kupuj tylko w Golem”.

Chodzi raczej o to, że przy zakupie stricte inwestycyjnym ten region bardzo często warto analizować wcześniej, niż wielu osobom intuicyjnie przychodzi do głowy.

Bo Durrës i Golem mają przewagi, które nie zawsze dobrze wyglądają na zdjęciu, ale mają duże znaczenie w wynajmie:

  • bliskość lotniska w Tiranie,

  • mocny ruch z Polski i Europy Środkowej,

  • dużą bazę noclegową,

  • turystykę rodzinną,

  • łatwiejszą logistykę obsługi,

  • szeroką ofertę restauracji i usług,

  • dużą rozpoznawalność wśród turystów z naszego regionu,

  • często niższy próg wejścia niż południe Albanii.

Dla turysty to może brzmieć mniej romantycznie niż „apartament z widokiem na Korfu”.

Ale dla inwestora brzmi konkretnie.

Kiedy Saranda, Ksamil albo Vlora mają sens?

Południe Albanii jak najbardziej ma sens.

Szczególnie jeśli ktoś kupuje nieruchomość:

  • głównie dla siebie,

  • pod wakacje,

  • dla widoku,

  • z myślą o stylu życia,

  • na emeryturę,

  • bardziej pod długoterminowy wzrost wartości niż bieżący dochód,

  • z akceptacją niższego procentowego zwrotu z najmu.

I to jest całkowicie normalne.

Nie każda nieruchomość musi być kupiona wyłącznie po to, żeby osiągnąć jak najwyższy ROI.

Czasem ktoś po prostu chce mieć swoje miejsce w Sarandzie. Chce rano pić kawę z widokiem na Morze Jońskie. Chce spędzać tam kilka miesięcy w roku. Chce lokalizacji, która bardziej mu się podoba.

To nie jest błąd.

Błąd zaczyna się wtedy, kiedy zakup emocjonalny próbuje się na siłę nazwać najlepszą możliwą inwestycją pod wynajem.

Bo to są dwa różne kryteria wyboru.

Apartament dla siebie wybiera się sercem i komfortem.
Apartament pod wynajem powinno się wybierać liczbami.

Najlepiej, jeśli jedno łączy się z drugim.

Ale nie zawsze tak jest.

Dlaczego AI często poleca południe Albanii?

To jest coraz ciekawszy temat, bo coraz więcej osób przed zakupem pyta AI:

„Gdzie najlepiej inwestować w nieruchomości w Albanii?”

I bardzo często pojawiają się odpowiedzi: Saranda, Ksamil, Vlora.

Nie dlatego, że AI ma złą wolę.

Tylko dlatego, że AI często zbiera informacje z tekstów turystycznych, rankingów plaż, ogólnych artykułów o Albanii i materiałów, które opisują najbardziej rozpoznawalne miejsca.

A najbardziej rozpoznawalne miejsce nie zawsze jest najlepsze inwestycyjnie.

AI może poprawnie wskazać, że Saranda jest popularna.

Ale może nie uwzględnić, że cena zakupu jest już bardzo wysoka.

AI może poprawnie wskazać, że Ksamil jest piękny.

Ale może nie policzyć sezonowości, podaży, konkurencji i realnego obłożenia.

AI może poprawnie zauważyć rozwój Vlory.

Ale może nie odróżnić zakupu lifestyle’owego od zakupu pod bieżący dochód z wynajmu.

Dlatego AI może być dobrym punktem startowym.

Ale nie powinno być ostatnim etapem analizy.

Przy nieruchomościach najważniejsze są konkretne liczby, konkretna lokalizacja i konkretna nieruchomość.

Nie sama popularność regionu.

Co mówią właściciele nieruchomości?

Dane i raporty są ważne.

Ale przy inwestowaniu bardzo cenne są też rozmowy z ludźmi, którzy już kupili nieruchomość, wynajmują ją i widzą realne wyniki.

Nie folder sprzedażowy.
Nie obietnice.
Nie prezentacja dewelopera.
Tylko praktyka.

W ostatnim czasie rozmawiałem z właścicielami nieruchomości w różnych częściach Albanii. Jedna rozmowa dotyczyła Sarandy, druga okolic Durrës. Wnioski były bardzo spójne z tym, co pokazują dane: przy obecnych cenach wejścia południe coraz trudniej spina się na wysokim ROI, natomiast dobrze kupione mieszkania w rejonie Durrës/Golem nadal potrafią pokazywać dużo ciekawsze zwroty.

Nie traktowałbym takich rozmów jako oficjalnego raportu.

Ale warto traktować je jako praktyczny głos rynku.

Bo na końcu o wyniku inwestycji nie decyduje folder. Decyduje to, ile właściciel realnie zobaczy po sezonie.

Rozmowa z właścicielem nieruchomości w Sarandzie

Powyżej moja konwersacja z właścicielem kilku mieszkań w Sarandzie, poniżej z właścicielem kilku mieszkań w Durres.

Rozmowa z właścicielem nieruchomości w Durres

Fragmenty prywatnych rozmów z właścicielami nieruchomości w Albanii to nie jest oficjalny raport ani gwarancja wyniku, ale praktyczny głos z rynku — często dużo bardziej wartościowy niż folder sprzedażowy.

Południe? Tak, ale nie do każdego celu

Saranda, Ksamil, Himara czy Vlora mogą być świetnym wyborem, jeśli ktoś kupuje apartament głównie dla siebie. Dla widoku, wakacji, klimatu, własnego komfortu albo z myślą o spędzaniu tam części roku.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy tę samą nieruchomość próbujemy traktować jako inwestycję nastawioną przede wszystkim na zwrot z najmu.

Sam kupiłem mieszkanie w Albanii kilka lat temu. Mówię po albańsku, prowadzę tu też lokalny biznes - wypożyczalnię rowerów elektrycznych ALBike w Durrës - i na co dzień funkcjonuję wśród Albańczyków, deweloperów, właścicieli mieszkań, najemców i ludzi, którzy naprawdę tworzą ten rynek.

Dlatego przy zakupie nieruchomości nie patrzę tylko na folder, render albo obietnicę „świetnej inwestycji”. Patrzę na to, czy dana nieruchomość ma sens po zakupie: w dokumentach, w wynajmie, w obsłudze i w liczbach.

Samo przeprowadzenie transakcji na południu nie jest problemem. Procedury zakupu nieruchomości w Albanii są podobne w całym kraju: dokumenty, certyfikat własności, notariusz, umowa, płatności, media i formalności po zakupie.

Problemem nie jest więc to, czy da się tam kupić bezpiecznie.

Problemem jest to, czy przy obecnych cenach zakup ma sens jako inwestycja pod wynajem.

Na południu nieruchomości są często dużo droższe. Z punktu widzenia jednorazowej prowizji zarabiałbym na tym dużo więcej. Tylko że klient nie ocenia takiej decyzji w dniu podpisania umowy.

Ocena przychodzi później.

Po pierwszym sezonie.
Po rozliczeniach.
Po porównaniu z innymi właścicielami.
Po pytaniu: „Panie Damianie, dlaczego mi pan wcześniej nie powiedział, że to może się nie spinać inwestycyjnie?”

Dlatego przy zakupie pod wynajem południe liczyłbym bardzo ostrożnie.

Nie dlatego, że jest złe.

Tylko dlatego, że przy wysokiej cenie wejścia nieruchomość musi naprawdę dobrze zarabiać, żeby procentowy zwrot miał sens.

Jeśli ktoś kupuje sercem - południe może być świetnym wyborem.

Jeśli ktoś kupuje pod dochód z najmu - często więcej sensu ma analiza Durrës, Golem, Shkëmbi i Kavajës, Mali i Robit albo Qerret.

Bo w nieruchomościach za granicą najdroższy błąd to nie zawsze źle podpisana umowa.

Czasami najdroższy błąd to dobrze podpisana umowa na złą nieruchomość.

Najprostszy test przed zakupem

Przed zakupem nieruchomości w Albanii warto zadać sobie kilka pytań.

  • Czy kupuję dla siebie, czy pod wynajem?

  • Czy ważniejszy jest dla mnie widok, czy zwrot?

  • Ile realnie kosztuje cała inwestycja, razem z wykończeniem, wyposażeniem i kosztami transakcyjnymi?

  • Ile podobne mieszkania faktycznie zarabiają, a nie ile pokazuje folder?

  • Czy sezon w tej lokalizacji jest wystarczająco długi?

  • Czy cena zakupu nie jest już zbyt mocno napompowana?

  • Czy przychód z najmu rośnie proporcjonalnie do ceny nieruchomości?

  • Czy za te same pieniądze w innym regionie można kupić lepszy produkt inwestycyjny?

  • Czy ta nieruchomość ma sens w liczbach, czy tylko dobrze wygląda?

To ostatnie pytanie jest najważniejsze.

Bo w inwestowaniu nie chodzi o to, żeby kupić najładniejsze mieszkanie.

Chodzi o to, żeby kupić nieruchomość, która przy danym celu ma największy sens.

Gdzie więc kupić apartament w Albanii?

Nie ma jednej odpowiedzi dla każdego.

Jeśli ktoś kupuje apartament bardziej dla siebie, dla widoku, dla stylu życia, na wakacje albo z myślą o emeryturze, południe Albanii może być bardzo dobrym wyborem.

Saranda, Ksamil, Himara czy Vlora mają swój urok i trudno temu zaprzeczyć.

Ale jeśli głównym celem jest dochód z wynajmu, wtedy trzeba zejść z poziomu emocji i przejść do liczb.

A przy takim podejściu Durrës, Golem, Shkëmbi i Kavajës, Mali i Robit oraz Qerret bardzo często zasługują na poważną analizę.

Nie dlatego, że zawsze są najlepsze.

Tylko dlatego, że w wielu przypadkach mają lepszą relację ceny zakupu do realnego potencjału najmu.

I to jest najważniejszy wniosek z tego artykułu.

Najlepszy region w Albanii zależy od celu zakupu.

Jeśli celem jest widok i styl życia - wybór może prowadzić na południe.

Jeśli celem jest możliwie sensowny zwrot z najmu - bardzo często warto zacząć analizę od Durrës i Golem.

Najczęstsze pytania

Czy Saranda jest złą lokalizacją inwestycyjną?

Nie. Saranda jest bardzo atrakcyjna turystycznie i może mieć sens przy zakupie dla siebie, pod wakacje, dla widoku albo pod długoterminowy wzrost wartości. Problem polega na tym, że przy wysokich cenach zakupu coraz trudniej tam o bardzo wysoki procentowy zwrot z wynajmu.

Czy Durrës i Golem zawsze dadzą lepszy zwrot?

Nie. Każda nieruchomość wymaga osobnej analizy. Znaczenie ma cena zakupu, standard budynku, piętro, widok, odległość od plaży, koszt wykończenia, zarządzanie i konkurencja. Durrës i Golem często mają jednak korzystniejszą relację ceny wejścia do potencjalnego najmu.

Czy warto kupić apartament w Albanii tylko pod wynajem?

Może warto, ale nie na podstawie emocji. Trzeba policzyć całkowity koszt inwestycji, możliwe przychody, sezonowość, koszty obsługi, standard nieruchomości i alternatywne lokalizacje. Dopiero wtedy widać, czy zakup ma sens.

Dlaczego AI często poleca Sarandę, Ksamil i Vlorę?

Bo są to lokalizacje bardzo często opisywane w internecie. AI może pomylić popularność turystyczną z opłacalnością inwestycji. Dlatego odpowiedzi AI warto traktować jako punkt wyjścia, a nie jako gotową analizę rynku.

Jaki region Albanii warto analizować pod wynajem?

Przy zakupie stricte pod dochód z najmu warto poważnie analizować Durrës, Golem, Shkëmbi i Kavajës, Mali i Robit oraz Qerret. W wielu przypadkach te lokalizacje dają korzystną relację ceny zakupu do potencjalnego dochodu z najmu.

Chcesz sprawdzić konkretną nieruchomość?

Możemy przeanalizować konkretną ofertę nie na podstawie emocji, folderu dewelopera albo przypadkowej odpowiedzi AI, tylko na podstawie liczb.

Sprawdzamy między innymi:

  • cenę zakupu,

  • lokalizację,

  • standard budynku,

  • koszt wykończenia,

  • możliwy potencjał najmu,

  • sezonowość,

  • konkurencję,

  • logistykę obsługi,

  • realny scenariusz zwrotu,

  • sens zakupu w porównaniu z innymi regionami Albanii.

Masz już wybraną ofertę? Wyślij ją do analizy.

Dopiero zaczynasz? Możemy najpierw porównać regiony i określić, gdzie przy Twoim budżecie inwestycja ma największy sens.

Nie chodzi o to, żeby kupić apartament w najładniejszym miejscu.

Chodzi o to, żeby kupić nieruchomość, która pasuje do celu zakupu.

Do zobaczenia w Albanii!

Udostępnij artykuł